Zastanawiał się, czy zmęczenie Słowaków nie powinno dać mu do myślenia. Może rzeczywiście nieco na wyrost było założenie, że doszło do przestępczego działania? Może należało wziąć pod uwagę wypadek?
Trzech wycieńczonych facetów, jedna niedoświadczona dziewczyna. Łatwo było sobie wyobrazić, że gdzieś na grani doszło do tragedii.
Świadek twierdził, że kiedy spotkał grupę na przełęczy, ruch wokół był minimalny. Nic dziwnego. Większość niedzielnych turystów zajdzie z Chochołowa do schroniska, najwyżej do szlaku papieskiego. A ci, którzy lubują się w szczytach wysokogórskich, ciągnęli raczej ku Tatrom Wysokim.
Tu nie było wielu ludzi. Wypadek całej grupy z pewnością mógłby pozostać niezauważony.
Forst zatrzymał się w połowie drogi na Starorobociański Wierch i wyciągnął telefon. Wybrał numer TOPR-owskiej dyżurki, z której ratownik koordynował całą akcję poszukiwawczą. Miał dostęp nie tylko do radiotelefonów swoich kolegów, ale także do aplikacji, dzięki której mógł na bieżąco informować wszystkich zaangażowanych o postępach i zmianach planów.
– Masz kogoś w okolicach Doliny Jarząbczej? – spytał komisarz.
– Czekaj, sprawdzę.