Stefan przyglądał się kasecie, jakby nie do końca rozumiał, o co pytam.
– Znalazłem to w pudle, które pan zostawił – dodałem.
– W pudle?
– Wrzucił tam pan trochę niepotrzebnych rzeczy.
– Ach… – mruknął, wciąż lekko zaspany. – Mogę?
Wyciągnął rękę, ale zawahałem się przed podaniem mu taśmy. Z jakiegoś powodu nie chciałem się z nią rozstawać, nawet na chwilę. Ostatecznie podałem ją Bronowiczowi, a ten przez moment jej się przyglądał.
– Niestety nie kojarzę, co może na niej być.
– Ale należy do pana?
Wzruszył ramionami.
– Nie wiem – odparł, a potem chrapliwie zakaszlał, nie fatygując się, by zasłonić usta. – Miałem dużo panasoniców, trochę basfów, no i oczywiście maxelle, TDK-i…
– Znalazłem tylko tę – uciąłem. – Dlaczego zostawił ją pan w pudle?
– Nie przypominam sobie, żebym to zrobił. Powinna być razem z pozostałymi w piwnicy.
– W piwnicy?
– Mojej – odparł i lekko się zmieszał. – Niestety do strychu żadna nie przynależy.
O tym wiedziałem doskonale, było to nawet zapisane w umowie. Jedyne, na co mogłem liczyć poza mieszkaniem, to miejsce parkingowe na niewielkim podwórku. I to tylko jeśli akurat miałem szczęście i któreś było wolne.
– Mogę zobaczyć te kasety? – spytałem.