– Skąd w ogóle wiesz, że twój syn jest w Opolu? – zapytałem.
Zawahała się, choć nie miała ku temu powodu. Jeśli ja byłem gotów dać jej niewielki kredyt zaufania, to ona powinna zrobić to tym bardziej.
– Jego telefon się uaktywnił – powiedziała w końcu. – I lokalizacja pokazała, że jest gdzieś tutaj.
– Myślałem, że pozbyłaś się komórek po tym, jak wyjechaliśmy z Rewala.
– Nie tyle się pozbyłam, ile je tam zostawiłam.
– No tak…
Spojrzałem na magnetowid i nagle wszystko stało się jasne.
– Te kasety też trzymałaś w domu, prawda? W Rewalu?
– Tak. Schowane na poddaszu.
– I tam je zostawiłaś?
Skinęła głową, a ja dostrzegłem, że ona także poskładała już wszystko w logiczną całość. Być może zrobiła to już dawno, znacznie szybciej ode mnie. Może nawet w momencie gdy zobaczyła, jak podpisana jest taśma.
Jola Kliza.
Skoro ona przysłała mi tę kasetę, musiała w jakiś sposób dostać się do domu Reimannów, zanim trafiła tam policja. Zabrała stamtąd taśmy i komórkę młodego. A teraz zarówno jedno, jak i drugie pojawiło się w Opolu.
Spojrzałem na Kas, starając się przesądzić, czy wie więcej niż ja. Przez chwilę o tym rozmawialiśmy i szybko stało się jasne, że oboje przyjęliśmy taką samą wersję. Jedyną logiczną.