– Nie. Kiedy zjawił się na miejscu, Ewy już tam nie było. Prokocki musiał przenieść ją gdzie indziej. Znaleźliśmy jedynie kasety.
Potarłem nerwowo czoło.
– Przykro mi, Wern – dodała Kasandra. – Tam ślad się po niej urwał.
– Albo wy tak uznaliście, bo mieliście wszystko, co było wam potrzebne. Całą jej historię na kasetach.
Nie odpowiedziała, ale nie musiała tego robić. Kiedy dotarli do Obic, zdali sobie sprawę, że trafili na żyłę złota. Być może wcześniej przygotowywali odpowiednią narrację, którą zamierzali mi przedstawić, ale taśmy zupełnie zmieniały postać rzeczy. Zyskali dzięki temu pewność, że zamydlą mi oczy.
– Staraliśmy się ją odnaleźć.
– Jasne.
– Tak było – podkreśliła Kas. – Robiliśmy wszystko, by ustalić, gdzie jest. Musisz zrozumieć, że stanowiła dla nas…
– Zagrożenie?
Kasandra potwierdziła ruchem głowy.
– No tak – mruknąłem. – Gdyby nagle się pojawiła, kiedy ty ją udawałaś, cały twój plan poszedłby w cholerę.
Znów nie musiała odpowiadać.
– Nie rozumiesz, co było na szali…