– Mówi ci coś xc97it? – spytał.
Zerknęłam na naklejkę.
– Nie. A powinno?
– To nick Klizy z naszej pierwszej rozmowy na RIC.
– Klizy? – spytałam niepewnie. – To ona dała ci tę kasetę?
Zaprzeczył ruchem głowy, a potem opowiedział mi, jak znalazł taśmę w gratach po poprzednim właścicielu. Potem znów usiadł na fotelu, jakby uznał, że to wszystko wystarczy, by mnie tutaj zatrzymać.
Miał rację.
Wprawdzie mogło to nie mieć związku z Wojtkiem, ale fakt, że stało się mniej więcej w tym samym czasie, kiedy trafiłam na trop mojego syna w Opolu, był zastanawiający.
– To nie ma sensu – powiedziałam. – Jakim cudem ten człowiek miałby mieć kasetę od Klizy?
– Nie wiem, ale przypuszczam, że ty możesz mi to wyjaśnić.
– Ja?
– Szczególnie biorąc pod uwagę, co jest na tej taśmie.
– A co jest?
– Sama się przekonaj.
Obróciłam ją w rękach, a potem zbliżyłam się ostrożnie do telewizora, jakby był bombą z opóźnionym zapłonem.
Usiadłam na podłodze, włożyłam kasetę do odtwarzacza i czekałam. Kiedy zniekształcony obraz pojawił się na ekranie, a z głośników rozbrzmiał niewyraźny głos, poczułam na sobie oskarżycielskie spojrzenie Werna.
– Doskonale wiesz, co jest na kasecie, prawda? – zapytał.
Nie odpowiedziałam.