Najsłabsze ogniwo
Robert Małecki — Literatura

Wciąż to pamiętał. Gałka pistacjowych dla niej, a dla niego piernikowe i słony karmel. Wpatrywał się w nią i jej pięknie wykrojone usta, które oblizała, kiedy skończyła deser. Nie mógł sobie przypomnieć, o czym rozmawiali, ale właśnie wtedy uznał, że ta kobieta zostanie jego żoną.

Z ogrodu dolatywały krzyki dzieciaków i brata, a także głuche uderzenia piłką o wysoki mur. Warot westchnął i dźwignął ciężką torbę z piwami, które brzęczały, gdy szedł tam, gdzie zabawa trwała w najlepsze.

Zmierzch szybko został zastąpiony przez wieczór i jeszcze szybciej ustąpił rozgwieżdżonej nocy. Grill już dawno dogasł, bryłki brykietu poszarzały, jakby ktoś obtoczył je w popiele. Dzieciaki wcześniej wróciły do domu, Nadia chciała obejrzeć kolejne odcinki Pingwinów z Madagaskaru, a Borys zamierzał rozegrać parę deathmatchów w Counter Strike’a, tuż po tym, jak udało mu się naciągnąć wujka na dwie dychy, które zamierzał wydać na nowe skiny broni. Aleks zasilił jego konto na Steamie, robiąc przelew z telefonu komórkowego.