– Teraz masz dwa wyjścia. Pierwsze: zawołam Nikifora, a ty w ciągu sekundy znikniesz. Drugie: każę mu cię pilnować i zadzwonię po policję. Co wolisz? To pytanie czysto retoryczne, więc nie musisz odpowiadać, tym bardziej że chyba trochę się obawiasz mówić – powiedziała, patrząc na wyszczerzone zęby Nikifora i jego wielką łapę położoną na gardle leżącego. – Nikifor, zostaw – poleciła.
Pies z niechęcią porzucił zdobycz i usiadł pomiędzy gramolącym się na kolana mężczyzną a swoją panią.
– To nie koniec – wychrypiał.
– Wynoś się – odparowała, kładąc uspokajająco dłoń na głowie owczarka.