– Komendant zawiesił cię w czynnościach służbowych na okres trzech miesięcy.
– Nie miał prawa.
Edmund spojrzał na rozmówcę spode łba.
– Miał pełne prawo – odparł.
– Musi toczyć się wobec mnie postępowanie, które…
– Wszczęto postępowanie dyscyplinarne.
– To bzdura – zaoponował Forst. – NSI dopiero co wyemitowała materiał. Nikt nie zdążyłby postawić nawet pieczątki, nie mówiąc o podpisie.
– A jednak sam komendant wojewódzki właśnie mnie o tym poinformował.
– Drwi sobie pan ze mnie?
– Na szczęście nie. Choć mnie też wydaje się to za piękne, by mogło być prawdziwe – odparł Osica. – Najwyraźniej podpadłeś w inny sposób.
– Najwyraźniej?
Edmund z namaszczeniem skinął głową.
– Nie powinien pan o tym wiedzieć? Jest pan przecież cholernym podinspektorem.
– Uważaj na słowa.
Przez moment milczeli.
– Więc? – zapytał Forst.
– O niczym nie wiedziałem.
– Jak to możliwe?
– Naczelnik Wydziału Kontroli mnie nie znosi – odparł Osica, znów zapadając się w śniegu. Wiktor podał mu rękę, a Edmund bezwiednie za nią złapał. – Zresztą, nawet gdyby było inaczej, te hieny nic by mi nie powiedziały. Muszą wiedzieć, że sypiasz z moją córką.
– Sypiałem.