Ekspozycja
Remigiusz Mróz — Kryminały

– Jak pan wie, wieszani ludzie nie umierają przez uduszenie – odparł Wiktor. – Zgon następuje przez szarpnięcie, które nadweręża kręgosłup szyjny. Dochodzi do przerwania rdzenia kręgowego… i voilà, mamy nieboszczyka niemal natychmiast.

– Ten tak nie zginął?

– Nie. Lina dynamiczna zamortyzowała przeciążenie. Nastąpiło dociśnięcie nasady języka do tylnej ściany gardła. Ten człowiek udusił się w męczarniach. Trudno podejrzewać, by ktokolwiek sam się na to pisał.

Edmund zbliżył się do krzyża i mimowolnie spojrzał na leżące pod nim wydaliny.

– Gdzie są jego ciuchy? – zapytał.

– TOPR jeszcze szuka na zboczach, ale kiedy z nimi rozmawiałem, twierdzili, że dawno by je znaleźli, gdyby gdzieś tu były.

– Więc morderca je zabrał.

Komisarz skinął głową z uznaniem.

– Chylę czoła, panie inspektorze.

– Nie drwij, Forst, bo już raz przyblokowałem twój awans.

– Jestem tego świadom, panie inspektorze.

– To bądź świadom także tego, że mogę zrównać cię z ziemią.

– Tak jest.