PROLOG
– Tnij ją!
Dziewczyna krzyknęła, a krew trysnęła, plamiąc wszystko wokół. Pełen niewyobrażalnego bólu jęk poniósł się echem w korytarzach starych katakumb, po czym jak każdy poprzedni uwiązł w zimnych murach ponurych piwnic.
Kobieta w habicie odłożyła nożyce na blaszany stolik. Chwyciła biały ręcznik i wytarła przedramiona i twarz. Krew wsiąkła w materiał, zabarwiając go na brunatny w tym świetle kolor.
– Na Boga, zrób coś, bo jeszcze ją usłyszą! – syknęła, jej twarz wykrzywiła się w skrajnej pogardzie.
– Udusi się – odparł mężczyzna w sutannie.
– Jeśli Bóg tak chce…
– Nie bluźnij. Bóg nigdy nie chciałby jej śmierci. Ani żadnego człowieka…
– Po prostu zrób coś. Ta grzesznica zaraz się nam tu wykrwawi!
Mężczyzna rzucił rozmówczyni wymowne spojrzenie i sięgnął po leżącą na stoliku szmatę. Poprawił zaparowane okulary, po czym wepchnął gałgan do ust dziewczyny leżącej na szpitalnym łóżku. Była unieruchomiona pasami, ale nawet nie zareagowała. Nie miała siły walczyć. Była zupełnie wyczerpana. Sięgnął po kolejny łachman, odgarnął z twarzy posklejane strąki i wytarł jej spocone czoło.
– Jesteś już blisko – rzekł ojcowskim tonem. – Bóg jest z tobą, córko. Bóg jest z nami…
Niewielką piwnicę wypełniały tańczące światła świec. Ich blask rzucał na surowe, ceglane mury pokraczne cienie, które malowały się na ścianach niczym bohomazy szalonego dekadenckiego artysty. Pomimo naturalnego chłodu atmosferę rozgrzewały emocje. Powietrze było gęste, lepkie, niemal galaretowate.
Mężczyzna w okularach rozpiął guziki i ściągnął sutannę. Spojrzał na kobietę w habicie i podwinął rękawy koszuli.
Kolejny skurcz.
– Przyj! – rozkazał.
Twarz dziewczyny wykrzywiła się w bolesnym grymasie. Na skroniach i szyi wybrzuszyły się niebieskie żyły. Przez moment wyglądały, jakby zaraz miały eksplodować, mimo to cienka, biała jak pergamin skóra w sobie tylko znany sposób zdołała utrzymać je w ryzach. Ponurą piwnicę znów wypełnił przeciągły, zdławiony krzyk.
– Wychodzi – syknęła kobieta w habicie.
– Nie przestawaj przeć. Jeszcze tylko chwila. Już go widzę – zachęcał mężczyzna.
Unieruchomiona dziewczyna oddychała z coraz większym trudem. Jej przekrwione oczy i potargane włosy upodobniły ją do opętanej przez demona. Błagalnie spojrzała na mężczyznę w okularach, który zrozumiał jej intencje. Wyciągnął dziewczynie szmatę z ust. Niemal natychmiast z nosa i ust trysnął pęcherzykowaty śluz, mocząc podwiniętą pod nabrzmiałe piersi koszulę nocną. Odetchnęła głęboko. Kilkakrotnie. Z kącików oczu popłynęły łzy. Wtedy przyszedł kolejny skurcz.
– Teraz! Przyj! Przyj jak najmocniej!
Ponure korytarze po raz ostatni rozdarł potworny krzyk cierpiącej. Chwilę później młoda kobieta dała nowe życie.
Sfora
Zima. W lesie nieopodal Zielonej Góry odnaleziona zostaje ręka. Wstępne oględziny wskazują, że została ona… odgryziona przez człowieka. Atmosfera niepokoju w mieście narasta. W mediach pojawiają się pogłoski o grasującym w okolicach wilkołaku. Niedługo potem śledczy trafiają na zmasakrowane zwłoki zaginionej niedawno zakonnicy – ofiara została zamordowana, a jej ciało ro...
Spodobał Ci się fragment?
e-book · audio
e-book · audio
e-book · audio
e-book · audio