ROK 2024
1
Dorzecze Odry, województwo lubuskie
Wieczór był ciepły, a powietrze drgało od harmonijnego, jednostajnego śpiewu chmary cykad. Na niebie przesuwały się pojedyncze chmury, jak niedbałe pociągnięcia pędzla leniwego malarza. Natura w rozkwicie i piękna pogoda dowodziły, że świata nie obchodził horror, który od trzech dni przeżywała Nina Pokora.
Nie wiedziała, gdzie jest. Nie miała pojęcia, kto zamknął ją w tym pomieszczeniu. Nie była nawet pewna, jak długo jest tutaj więziona.
Podążała tropem Rzeźnika znad Odry, jednego z najbardziej brutalnych seryjnych morderców w najnowszej historii Polski, jeśli nie najbrutalniejszego. Od miesięcy nie mogła trafić na żaden trop, a monstrum, które zostawiało za sobą krwawy ślad pokiereszowanych ludzkich ciał, jawiło się jej jako nieuchwytne.
A jednak musiała w jakiś sposób mu zagrozić. Wniosek wydawał się logiczny, choć po tak długim czasie bez wody umysł formułował je z coraz większym trudem.
Kilka dni temu zjawiła się na Dolnym Śląsku, aby zweryfikować niezbyt obiecującą, ale konieczną do sprawdzenia poszlakę. Rozmawiała z mieszkańcami niewielkiej wioski, potem wracała do samochodu.
Moment, kiedy chwytała za klamkę i dostrzegła na lakierze odbicie jakiejś postaci, był ostatnim, który zarejestrował jej umysł.
Potem ocknęła się tutaj.
W pomieszczeniu kilka na kilka metrów, niemal całkowicie wyłożonym czarną pianką, jak jakieś studio nagraniowe. Masywne drzwi były zamykane na dwa potężne zamki, brakowało jakiegokolwiek oświetlenia, a jedynym jego źródłem za dnia okazało się upiornie małe okno, przez które Nina mogła czasem obserwować świat zewnętrzny.
Zupełnie jakby ten, kto ją tu zamknął, chciał torturować ją widokiem miejsca, do którego Pokora nigdy nie wróci.
Nie odezwał się do niej słowem.
Nie pojawił się.
Nie dał jej wody.
Trzymał ją tutaj, jakby nie chciał od niej niczego poza tym, by umarła.
Jak długo mogła tak pociągnąć? W normalnych okolicznościach limit odwodnienia dla organizmu wynosił trzy dni, ale dzięki ewidentnie grubym, odizolowanym ścianom panowała tutaj dość niska temperatura. Nina mogła liczyć na to, że wydłuży ten okres.
Tyle, jeśli chodzi o teorię. Praktyka z godziny na godzinę udowadniała jej, że było to zbyt optymistyczne założenie.
Nigdy nie przypuszczała, że brak wody może prowadzić do takiej katorgi. Owszem, wiedziała, że organizm składa się z niej w siedemdziesięciu procentach i kiedy jej zabraknie, zaczyna gwałtownie, spazmatycznie się wyłączać. Nie zakładała jednak, że może okazać się to tak dotkliwą torturą.
Dawno przyzwyczaiła się do suchości w ustach, języka klejącego się do spierzchniętych ust, bólów i zawrotów głowy. Ale wszystko to stanowiło jedynie preludium do udręki, która rozpoczęła się tego dnia.
Miała wrażenie, że świadomość na przemian włącza się i wyłącza, język puchnie i wypełnia całą jamę ustną, a drgawki targają jej ciałem, jakby opętał ją demon. Ledwo potrafiła podnieść rękę, o wydobyciu głosu z gardła nawet już nie myślała.
Porywacz zresztą ignorował wszystkie jej groźby i apele. Na dobrą sprawę nie wiedziała nawet, czy ten, kto ją tu zamknął, nadal jest po drugiej stronie.
Dziś jednak sytuacja się zmieniła. Kiedy Pokora spała, przez niewielką, zamykaną klapę w drzwiach ktoś wsunął do środka tekturowy talerzyk, jeden z takich, jakie czasem podaje się na imprezach urodzinowych dla dzieci. Znajdował się na nim liścik.
Nina sięgnęła po niego z trudem, a kiedy go otworzyła, długo nie mogła rozczytać, co się na nim znajdowało. Obraz jej się rozmazywał, powieki same opadały, a jej brakowało sił, by z nimi walczyć.
W końcu udało jej się zmusić zmysły, by choć przez moment nie odmawiały jej posłuszeństwa.
Wiadomość była krótka, napisana czarnym długopisem.
„Rozbierz się,
usiądź z szeroko rozchylonymi udami przed oknem.
Dostaniesz wodę”.
Nina resztkami sił zgniotła liścik.
Podczołgała się, ale nie w stronę okna. Kiedy dotarła do ściany, zwinęła się w kłębek, a zaraz potem zaczęła niekontrolowanie się trząść.
Wykonywanie poleceń nie miało żadnego sensu.
Rzeźnik znad Odry i tak zamierzał ją zabić.
Paderborn
Prokurator z Chyłki na tropie seryjnego mordercy, który pozostaje bezkarny dzięki astrologii.
Spodobał Ci się fragment?
e-book · audio
e-book · audio
e-book
e-book · audio