Złączeni obowiązkiem
Cora Reilly — Literatura

PROLOG

– Nie odwracaj się ode mnie. Spójrz na mnie. Zasługuję przynajmniej na tyle.

Kiedy się odwrócił, biło od niego napięcie. Nie zbliżył się, ale patrzył. Po raz pierwszy nie traktował mnie, jakbym była niewidzialna. Jego niebieskie oczy błądziły po moim obnażonym ciele.

Moje sutki stwardniały przez chłód panujący w jego biurze, jednak nie zakryłam się jedwabnym szlafrokiem, chociaż czułam ogromną potrzebę zasłonienia się przed lodowatym, badawczym spojrzeniem Dantego. Jego wzrok nieco dłużej zatrzymał się u szczytu moich ud niż na reszcie ciała i wypełniła mnie odrobina nadziei.

– Nie jestem twoją żoną?

Ściągnął swoje blond brwi.

– Oczywiście, że jesteś. – W jego głosie usłyszałam coś, czego nie potrafiłam nazwać.

– To weź to, co ci się należy, Dante. Spraw, żebym była twoja.

Nie ruszył się, ale przesunął swój wzrok na moje twarde sutki. Jego spojrzenie było niemal fizyczne, niczym fantomowy dotyk na mojej nagiej skórze.

Nie wstydziłabym się błagać. Już prawie go miałam. Dzisiejszej nocy chciałam uprawiać seks.