Domostwo i sprzęty nie byłyby niczym szczególnym u prostego rolnika z Północnej Anglii, o zaciętych rysach i krzepkich nogach odzianych w bryczesy i kamasze. Osobnika takiego, usadowionego w fotelu przy kuflu pienistego piwa na okrągłym stole, uświadczysz pośród tych wzgórz na każdym kroku, jeśli wybierzesz się o odpowiedniej porze, czyli po posiłku. Pan Heathcliff jednak stanowczo nie przystaje do swej siedziby i życia, jakie się w niej prowadzi. Twarz ma smagłego Cygana, lecz ubiór i maniery wskazują na właściciela ziemskiego, jeżeli za takiego uznać każdego hreczkosieja. Jest raczej niechlujny, ale ta niedbałość nie odbija się na jego wyglądzie, ponieważ sylwetkę ma silną i pełną godności; sprawia przy tym dość ponure wrażenie. Możliwe, że niektórzy oskarżyliby go o nie przystojącą jego urodzeniu pychę, lecz mnie coś mówi, że jest inaczej. Przeczuwam instynktownie, że jego grubiaństwo bierze się z niechęci do zbyt wylewnego i ostentacyjnego okazywania uczuć. Będzie kochał i nienawidził z taką samą powściągliwością, a jeżeli ktoś okaże te uczucia jemu, poczyta to za zuchwałość. Nie, posuwam się chyba zbyt daleko: hojną ręką obdarzam go swoimi własnymi przymiotami.