Spojrzałem w kierunku sypialni. Kas oczywiście twierdziła, że jest więcej kaset, ale aż piętnaście? Ewa przekazała na tej niemal wszystko. Musiałem także założyć, że Kasandra celowo wprowadza mnie w błąd, mimo że w tej chwili nie potrafiłem sobie wyobrazić, po co miałaby to robić.
Niedających mi spokoju pytań było zbyt wiele, a ja w końcu uznałem, że pora uzyskać choćby cząstkowe odpowiedzi. Podniosłem się i ruszyłem w stronę zamkniętych drzwi, by porozmawiać z Kas.
Nie zdążyłem. Wybiegła z pokoju roztrzęsiona, posyłając mi przestraszone, zdezorientowane spojrzenie.
– Co się stało? – zapytałem mimo woli.
– Wiem, gdzie… – Odchrząknęła niepewnie. – Wiem, gdzie jest Wojtek – dodała, a potem wyciągnęła w moją stronę komórkę.
Zerknąłem na wyświetlacz z niedowierzaniem.
– Musisz mi pomóc, Wern – powiedziała.
Byłem gotów to zrobić. Mimo niepokojącego poczucia, że znów jestem rozgrywany. I że ładuję się w coś, czego do końca życia będę żałował.
Ciąg dalszy w wersji pełnej