Odpadłem rekordowo szybko. Odwróciłem się na krześle i wbiłem oskarżycielskie spojrzenie w znalezione na poddaszu graty, jakby to one zawiniły. A konkretnie jeden z nich.
Znów zacząłem się zastanawiać, co oznacza „xc97it” i co może znajdować się na taśmie. Właściwie niespecjalnie rozumiałem, dlaczego nie daje mi to spokoju. Ot, zwykła stara kaseta, jakich swego czasu na śmietnikach było wiele. Ludzie masowo je wyrzucali, nie myśląc nawet o tym, czego w istocie się pozbywają. Ta nie mogła różnić się od setek, może tysięcy innych.
Dlaczego więc wciąż nie mogłem przestać o niej myśleć?
Odpowiedź nadeszła w najmniej spodziewanym momencie, jak zawsze. Po kilku piwach po omacku trafiłem do łóżka, ułożyłem się wygodnie i zacząłem odpływać, kiedy nagle jedna myśl przecięła mi głowę jak błyskawica.
Natychmiast zerwałem się na równe nogi, włączyłem światło i dopadłem do pudła z gratami. Spojrzałem na kasetę jeszcze raz, by upewnić się, że umysł nie płata mi figli.
Nie, napis wciąż tam był. Dokładnie taki, jak mi się wydawało: „xc97it”.