Znacznie łatwiej przyszło mi podjęcie decyzji o poświęceniu samej siebie. Do tego bowiem wszystko się sprowadzało. Wiedziałam, że jeśli oddam Wernowi broń i poddam się, osiągnie to, co zamierzał przez uprowadzenie Wojtka.
Nie było innego wyjścia.
– Przyznam się do wszystkiego – odezwałam się. – Pójdę na policję z samego rana, tylko…
– Wszystko po kolei – uciął. – Najpierw daj mi ten pistolet.
Spojrzałam na jego trzęsącą się rękę. Potrzebowałam solidniejszych zapewnień, jeśli miałam zrobić to, czego Damian ode mnie oczekiwał.
– Złożę zeznania – powiedziałam. – I opiszę, co się stało w Rewalu. Tego chcesz, prawda? Żebym poszła siedzieć za zabójstwo Roberta?
– Nie. Nie za to.
Nie musiał dodawać nic więcej. A jednak zdecydował się to zrobić.
– Nie obchodzi mnie, za co cię skażą – dorzucił. – Liczy się dla mnie to, że trafisz tam, gdzie powinnaś.
Patrząc w jego oczy, odniosłam wrażenie, że zależy mu nie na zemście, ale na sprawiedliwości. I być może dlatego jego słowa sprawiły mi więcej bólu, niż się spodziewałam.
– Muszę mieć gwarancję, że go nie skrzywdzisz, Wern.
– Masz ją.
– I że wróci do domu.