Lód
Jacek Dukaj — Literatura piękna

IWAR­SZA­WA

„Jeżeli żołnierz daje strzał z ka­ra­bi­nu, to w tej chwi­li za­czy­na ist­nieć rana, jaką kula w nie­przy­ja­cie­lu wy­wier­ci za jakiś czas; jeśli kto zażywa dawkę nie­ule­czal­nej tru­ci­zny, to w tej chwi­li za­czy­na ist­nieć osta­tecz­ny pro­ces śmier­tel­ny, choćby jego chwi­la na­deszła do­pie­ro za parę dni. Słusznie mówili sta­rożytni: umar­liśmy już z chwilą na­ro­dzin. Władzy nad dalszą drogą kuli i tru­ci­zny (i po części przeżywa­nia się) nie mamy”.