Lekcje chemii
Bonnie Garmus — Literatura

Ma­de­li­ne zda­wa­ła so­bie z tego spra­wę. Dla­te­go też sta­ra­ła się co dzień rano – po wy­jściu mamy z domu, kie­dy miesz­ka­jąca po sąsiedz­ku opie­kun­ka imie­niem Har­riet była czy­mś za­jęta – wy­do­by­wać li­ści­ki z po­jem­ni­ka z dru­gim śnia­da­niem, czy­tać je i od­kła­dać do po­zo­sta­łych li­ści­ków, któ­re prze­cho­wy­wa­ła w pu­de­łku po bu­tach w głębi swo­jej szaf­ki. W szko­le uda­wa­ła, że nie ró­żni się od in­nych dzie­ci: że jest prak­tycz­nie anal­fa­bet­ką. Zda­niem Ma­de­li­ne przy­sta­wa­nie do oto­cze­nia było naj­wa­żniej­sze na świe­cie. Mia­ła na to nie­pod­wa­żal­ny do­wód: jej mat­ka za­wsze od­sta­wa­ła od in­nych i pro­szę bar­dzo, do cze­go ją to do­pro­wa­dzi­ło.