Kasprowy
Remigiusz Mróz — Kryminały

1

Rok 2025

Szlak pieszy zielony, ok. 1600 m n.p.m.

Wiktor Forst nie odrywał wzroku od wagonu kolei linowej. Metalowy pojazd wisiał niecałe dwieście metrów nad najeżonym skałami terenem, a w jego wnętrzu znajdowało się około dwudziestu osób – w tym Edmund Osica oraz dzieci Dominiki, Inga i Olaf.

Komisarz widział ich doskonale przez lornetkę, przyczajony w kosodrzewinie kilkaset metrów dalej. Widział także mężczyznę w kominiarce, który mierzył z pistoletu do turystów.

Wezwanie przyszło niewiele ponad godzinę temu. Dzwonił ktoś z obsługi kolejki, pracownik obecny w stacji pośredniej na Myślenickich Turniach. Zdążył powiedzieć jedynie tyle, że ktoś ich zaatakował.

Zaraz potem połączenie zostało przerwane, a służby – niemal natychmiast postawione w stan najwyższej gotowości. Wieść dotarła do Forsta, gdy ten był na komendzie. Przejazd do Kuźnic, a potem dostanie się do miejsca, gdzie zatrzymał się wagon kolei, zabrały mu niecałą godzinę.

Szalony pęd sprawił, że teraz z trudem łapał oddech, serce nie chciało się uspokoić. Przyciskał lornetkę do twarzy coraz mocniej, czując, że jeden okular wbija się w oczodół, niewiele sobie jednak z tego robił.

Nie mógł uwierzyć w to, co widział.