Ekspozycja
Remigiusz Mróz — Kryminały

– Mówię poważnie, Forst – dodał po chwili. – Mniejsza ze mną, ale góra dobierze ci się do skóry.

– Jedynym, który się na to odważy, będzie morderca – odparł Wiktor, oglądając się przez ramię. Chętnie zamieniłby jeszcze kilka słów ze Szrebską, która wodziła za nimi wzrokiem. Przekazał jej już jednak wszystko, co miał do powiedzenia.

– Nie sądzisz chyba…

– Rzuciłem mu rękawicę – uciął Forst. – Publicznie zanegowałem jego osiągnięcie.

– I uważasz, że rozjuszyłeś go na tyle, by się za ciebie wziął?

– Tak.

Edmund pokręcił głową.

– Cudów bym się nie spodziewał – powiedział. – Oprócz tego, że komendant urwie ci jaja.

– Wstawi się pan za mną.

– Nie nadstawiłbym za ciebie kantu dupy, Forst, nawet gdyby sowicie mnie opłacono.