Rozdział 1
1
ul. Walecznych, Saska Kępa
Śmierć odarła ją ze złudzeń, choć sama była złudzeniem. Nawet po parunastu miesiącach Karolina Siarkowska wciąż budziła się w środku nocy, przeżywając na nowo to, co było finałem sprawy Ozyrysa.
Olgierd w szpitalu, podłączony do aparatury, z wyciętym kawałkiem wątroby. Nagłe ustanie funkcji oddechowych, nieprzerwany pisk urządzeń monitorujących czynności życiowe, personel medyczny wpadający do sali i rozpoczynający walkę o Paderborna.
Kolejne dni niepewności, czuwania przy jego łóżku. Sztucznie podtrzymywane życie, które wedle jednego z lekarzy już się zakończyło.
– Oddycha za niego respirator – mówił profesjonalny, chłodny głos w kitlu. – Całkowicie przejął odpowiedzialność za dostarczanie tlenu i usuwanie dwutlenku węgla. Musi pani mieć świadomość, że gdybyśmy teraz go odłączyli, nie wyszedłby z tego. Cała ta aparatura pozwala zastąpić pracę niektórych organów, ale nie ma zdolności leczenia. Pozostaje jedynie kupowanie czasu. I liczenie na to, że pacjentowi uda się skorzystać z tej waluty, by organizm sam zaczął czynności naprawcze.